JEZUS UZDRAWIA

Poszukujących ratunku od Pana Jezusa

zapraszam na modlitwę wstawienniczą

o nawrócenie, uwolnienie i uzdrowienie.

Parafia w Lesie Bielańskim

Warszawa, ul. Dewajtis 3

Niedziele od września do czerwca.

Msza św. o godzinie 11, a po niej nabożeństwo z modlitwą wstawienniczą.

 

Niżej zamieszczamy skróty katechez głoszonych na tych modlitwach.

Diakon Jan  




NIE MOŻNA NIE KOCHAĆ TEGO, KTÓRY CZYNI WAM TAKIE RZECZY

Tu na Bielanach od pewnego czasu posługujemy darami Bożymi. Jesteśmy trochę w takiej sytuacji jak Jan Chrzciciel. I nie my jedni. W sytuacji takiej są wszyscy, którzy posługują w Kościele w imieniu Boga. Nie sami wybraliśmy sobie to dzieło. To Bóg postanowił, że tu będzie się dokonywać Jego dzieło. Dlatego wybrał sobie narzędzia. Mógł wybrać inne, ale wybrał takie; mógł posłać innego Żyda, ale posłał syna Zachariasza. I trzeba powiedzieć z naciskiem, że nie wybrał najlepszych, zasłużonych, silnych i godnych. Przeciwnie - wybrał grzeszników, ludzi bez zasług dla Kościoła, słabszych niż Mojżesz i zupełnie niegodnych. A jednak wybrał nas, dlatego tu jesteśmy. I posłał, byśmy tu modlili się za was i zapowiadali wam wielkie owoce tej modlitwy, jak Jan zapowiadał Mesjasza.

Przychodzimy do was tak samo nie w porę jak Jan. Kiedy Żydzi oczekują Mesjasza, Jan przychodzi powiedzieć, że Nim nie jest. I my też przychodzimy, kiedy Bielany mają ugruntowaną pozycję i oczekuje się tam czegoś zupełnie innego. Nie mamy talentów ani umiejętności. Nie umiemy atrakcyjnie głosić, ciekawie nauczać. Nie jesteśmy Mesjaszem. Kto inny jest Mesjaszem. Po Mesjaszu Żydzi wiele się spodziewali, a czego mogli się spodziewać po Janie. On tylko gromił, kazał bić się w piersi i nawracać. My też potrafimy trafić swym nauczaniem tylko do pięciu osób. Jednak kiedy Pan Jezus przyjdzie na Bielany osobiście, jednym palcem zmieni wszystko. Tchnie Ducha. Nie my. On. My tylko podpowia­damy wam, że kiedy przyjdzie Duch i będziecie chcieli z Niego czerpać sami też musicie się bardzo przyłożyć. Musicie być gotowi jak Zachariasz postąpić czasem wbrew planom rodziny i dziecku dać na imię Jan, a nie tak, jak sami macie na imię. Może zamiast spieszyć się na niedzielny obiad czy spacer, trzeba będzie zostać po Mszy w kaplicy i skorzystać z obfitego wylewu Ducha, który się wtedy dokonuje. Otrzymacie dary bezcenne i bynajmniej nie od nas.

Może wolelibyście mieć Bielany trochę inne, pełne zabawy i atrakcji. Tego nikt wam nie odbierze, ale pozwólcie, że melodię do tańca grać będzie osobiście Duch Święty, że będziecie uniesieni w powietrze jak piórko z finałowej sceny filmu Forrest Gump. To piórko to na Bielanach znak ulubiony. Gdy Zachariasz poszedł za słowem Boga, a nie ludzi, wtedy Bóg tchnął w jego serce Ducha. Nam, gdy poszliśmy za Nim, Bóg też tchnął w usta Ducha, byśmy specjalnie Go na was wylewali. I stało się! Duch zaczął się rozlewać obficie po Bielanach i rozlewa się hojnie, jak ziarno padające na wszelką glebę. Nie wszyscy w pełni wierzą. Nie wszyscy mają odwagę nawrócenia. Niektórzy chcieliby tylko być zdrowi. Jednak Pan Jezus chce was przede wszystkim poznać ze sobą, obdarzyć tak hojnie, byście Go pokochali, a to uczyni was nowymi ludźmi. Jeżeli czujecie się przez Ducha uzdrowieni to chwała Panu, ale pamiętajcie uzdrowienie zobowiązuje. Ono wzywa do Miłości. Nie można nie kochać tego który czyni wam takie rzeczy.


dk Jan







Zesłanie Ducha Świętego - przewrót w naszym życiu


- Po co Pan Jezus przyszedł na świat?

- Aby nas zbawić.

- W jaki sposób PJ nas zbawił?

- Przez swoją śmierć na Krzyżu.


Jest to tradycyjne rozumienie naszej wiary. Poprawne ale niepełne. Dodajmy:


- Przez swoją śmierć i zmartwychwstanie - i to jest rozumienie znacznie pełniejsze.


Pełniejsze, a jednak czegoś wciąż brakuje. Otóż Pan Jezus zbawił nas przez to, że dał nam udział w swojej śmierci i zmartwychwstaniu, dał udział, czyli zjednoczył ze sobą.


- Ale jak zjednoczył?


Otóż tak, że przez śmierć i zmartwychwstanie udzielił nam Ducha Świętego. Napełnieni Duchem Świętym jesteśmy prowadzani do zbawienia. To jest zasadnicza prawda naszej wiary. Jezus narodził się by przeżyć śmierć i zmartwychwstanie, a przeżył je, by obdarować nas Duchem Świętym. Stąd się bierze  nasze zbawienie.


Mówiąc kolokwialnie, Bóg stworzył nas z wielką „dziurą” w środku. Ta „dziura” to miejsce dla Boga. Zostaliśmy powołani, by być świątynią Boga, mieć Boga dosłownie w sobie. Ma mieszkać w nas Duch Święty i ma nas jednoczyć Synem i Ojcem. Choć przez grzech wypędziliśmy Go z Jego mieszkania w nas, jednak teraz, po zmartwychwstaniu może On wrócić do nas i wraca, ale nie automatycznie, ale tylko gdy tego chcemy, gdy Go zapraszamy i aktywnie z Nim współdziałamy.


Duch Święty zapewnia nam zbawienie. Jest największym darem. Jednoczy nas z Bogiem i między sobą. Nie tylko jednoczy, ale i uświęca. Czyni z nas istoty najbliższe Bogu i podobne do Niego. Dziełem, jakiego dokonuje w nas Bóg jest oczyszczenie i uświęcenie. Pan Jezus wziął nasz grzech na siebie, umarł z nim i zmartwychwstając uwolnił nas od niego. Zło zostało usunięte i zrobiło się miejsce, w które wchodzi Duch Święty. Jeśli Go wpuścimy, dokona oczyszczenia, pokona złe skłonności, odmieni nas uświęcając. Jeśli Go jednak nie wpuścimy, Jego miejsce zajmie znowu zły. A jego nie wolno wpuszczać pod żadnym pozorem.


By otworzyć się na Ducha Świętego potrzebne są trzy etapy:


- Uwierzyć Jezusowi i przyjąć Go jako Zbawiciela.

- Zgodzić się na oczyszczenie i uświęcenie, i poddać się im, pozwalając działać Duchowi Świętemu, niczym promieniom słońca, niczym wiatrowi, niczym wodzie.

- Dziękować i uwielbiać Ducha, i w ten sposób ugruntowywać w sobie zażyłość z Nim.


On jest naszym najbliższym Przyjacielem. Na dzisiejszej modlitwie wstawienniczej będzie wylewać na nas szczególnie obfite dary - wielu uzdrowi i oczyści. Uradujmy się tym.


Dk. Jan




4 N Wielkanocna – Jezus uzdrawia Swoje owce (Dz 4,8-12; 1J 3,1-2; J 10,11-18)


Św. Jan mówi o zupełnie wyjątkowym naszym obdarowaniu przez Boga. Jesteśmy obdarowywani wyjątkową Jego miłością. Bóg, kiedy nas stwarzał, wypowiadał nad nami słowo – stań się, wtedy nazwał nas tym, kim mamy być w Jego zamyśle – Jego dziećmi. Nie służbą, jak aniołowie, ale dziećmi, które mają osobistą relację rodzinną z Nim, nie relację służbową. Tę osobistą relację z Bogiem straciliśmy przez grzech pierworodny, ale Jezus przyszedł na świat i poświęcił się, umarł zabity przez rozpanoszone w świecie zło, ale potem zmartwychwstał. Korzystając z tego daru zmartwychwstania odzyskujemy relację dziecięcą z Bogiem, na powrót nazywamy się Jego dziećmi, jednak nie automatycznie, ale gdy czerpiemy świadomie z Jego darów. Mamy na to czas, aż do naszego osobistego zmartwychwstania. Wtedy dopiero w pełni się okaże, kim będziemy. Że będziemy nawet w ściślejszej relacji z Bogiem niż dziecięca, w relacji miłości żony i męża. Na razie jesteśmy prowadzeni przez Dobrego Pasterza do owej bezpiecznej owczarni, którą On zapowiada. Prowadzi nas przez góry, gdzie są kolące krzewy i hasają wilki, ratuje nas przed uwikłaniem w zaroślach i za nas walczy z wilkami. Owce bowiem same nie są w stanie pokonać wilków. Taka jest nasza sytuacja, wcale nie do końca bezpieczna.

Jednak mamy podstawowe bezpieczeństwo wynikające z tego, że jest przy nas Pasterz, kiedy przebijamy się przez ciemne doliny i jesteśmy w walce. Jednak w tej walce jeżeli wezwiemy Go i uchwycimy się, możemy mieć pewność, że nas przeprowadzi. Oczywiście nie bez bólu. Będzie jednak dobry, będzie nas karmił w drodze, pilnował, byśmy się nie zgubili, a jeśli się zgubimy, odszuka w zaroślach i przede wszystkim będzie walczył w naszej obronie z wilkiem. Tak jak na Krzyżu. Jesteśmy więc w błogosławionej sytuacji. Mamy Pasterza, On jest jedyną istotą na świecie, której tak naprawdę zależy na nas i która walczy o nas do końca, by ocalić od śmierci wiecznej. Wszyscy pozostali to mniej lub bardziej najemnicy. Oni troszczą się o nas o tyle, o ile i nigdy nie zapewnią nam wieczności. Kiedy atakuje wilk i zagrożone jest życie wieczne, najemnicy wycofują się, bo nie mają nic do zaoferowania. Świat jest pełen najemników, którzy nie mają zamiaru oddać za nas swojego życia. Jeden jest Dobry Pasterz.

Mamy Go, a jednak Mu nie wierzymy. Byśmy uwierzyli i trzymali się mocno w ciemnych dolinach Pasterz już teraz okazuje nam swoją moc uzdrawiania. Uzdrawiali Piotr i Jan, a teraz też Jezus uzdrawia przez pośredników, byśmy chwycili się Go mocno z wiarą. Trzeba wiedzieć, że On najpierw uzdrawia serca. Jego zasadniczym celem jest zaskarbienie Sobie naszego przywiązania, byśmy przylgnęli do Niego. To jest pierwszy cel naszej modlitwy: prosimy Ducha Świętego o silne przywiązanie do Jezusa. A drugi cel jest taki, żeby czasem Jezus uzdrowił też nasze ciała, byśmy zobaczyli, że On rzeczywiście jest mocą, która daje życie i zdrowie na wieczność. Bardzo często jednak Jezus nie uzdrawia na razie naszego ciała, bo tak jest lepiej, za to walczy o uzdrowienie naszej duszy. Gdy mamy dobrą wolę uzdrowienia duszy On nie odmawia nigdy. Bowiem Jego głównym celem jest, abyśmy się Jemu zawierzyli do głębi i zostali uwolnieni od zakusów wilka. Taki jest sens modlitwy o nawrócenie, uwolnienie i uzdrowienie.
                                                                                                                     Diakon Jan 



3 N Wielkanocna - Słuchajcie tego co mówię...



Słuchajcie tego, co mówię: Jezusa Nazarejczyka, Męża, którego posłannictwo Bóg potwierdził wam niezwykłymi czynami, cudami i znakami, jakich Bóg przez Niego dokonał wśród was, o czym sami wiecie (Dz 2,22) Słuchajcie!


Głosimy, ale jest coraz trudniej. Nikt nie słucha. Nie może, nie umie, trudno mu się skupić, zastanowić. Dysfunkcje, dyskoncentracje, bombardowanie milionami obrazów, słów, propozycji. Tyle spróbować trzeba, bo tyle jest w ofercie: gry na telefonie, strony internetowe, maile, smsy. Projekty, zajęcia. Idę, wracam. Kupiłem, muszę sprzedać, muszę zarezerwować, muszę pożyczyć, muszę spłacić… Nawet bym cię posłuchał, ale nie mam siły, chęci, może kiedyś, kiedy będę chory, kiedy będę umierał... Wtedy będę miał więcej czasu. Czy mi czegoś trzeba? Nie, chyba nie… Nie wiem, trzeba by się zastanowić, pomyśleć…   



Tego Męża, który z woli, postanowienia i przewidzenia Boga został wydany, przybiliście rękami bezbożnych do Krzyża i zabiliście (Dz 2,23). Co? Zabiliśmy? Ja nikogo nie zabiłem, nie miałem czasu,  miałem spotkanie, przygotowywałem ofertę, uzupełniałem dane, byłem w drodze. Przepraszam. Ja naprawdę nic nie wiem. Że zabiłem Jezusa? A kto to jest Jezus?



Tracisz siebie i nawet nie wiesz, że jest lekarstwo. Bóg wskrzesił Go, zerwawszy więzy śmierci, gdyż niemożliwe było, aby ona panowała nad Nim (Dz 2,24) On nas nie potępia, ale przywraca do życia. To znaczy pokazuje, że przebacza zło, obojętność, ślepotę. Masz w sobie siłę samoniszczącą, a możesz nie mieć. Jest miłość, jest przyszłość. Bóg przewidział zło i to, że pośle przeciw niemu Jezusa, by nas oczyścił i uratował. Możesz żyć jak do tej pory, ale jeśli chcesz, zapraszam cię. Ja, Bóg ci to mówię: skorzystaj z Mojej ofiary i z daru nowego życia. Moje Słowo ma moc. Czerpiąc z Mojego Zmartwychwstania przeżyjesz niesamowity pozytywny wstrząs, jak uczniowie idący do Emaus. Otrzymasz Mojego Ducha, zobaczysz Mnie, że żyję dla ciebie.  



To czynię właśnie dla ciebie. Tu, teraz, na modlitwie wstawienniczej. Rozpoznasz Mnie, że żyję, poczujesz w sercu Moją moc. Ja nie umarłem i dlatego dziś wyjdziesz z kaplicy przemieniony, wzmocniony, odnowiony pokojem. Moc Eucharystii nie jest fikcją. Moc Ducha Świętego nie jest pobożną opowieścią. Teraz, zaraz przyjdzie Jezus i rozproszy ciemności. Powie prorocze słowa, bo tak obiecał: oto ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata. Przekonaj się. Poddaj się Mojej mocy. Oto Ja. Twój Bóg. Dla ciebie na teraz i na wieczność…
 

Brak komentarzy: