O KAPŁAŃSTWIE I DIAKONACIE











O DUCHOWOŚCI I CHARYZMACIE DIAKONÓW STAŁYCH

Czasy apostolskie. Krótko po śmierci i zmartwychwstaniu Pana Jezusa, około 30 r n.e., gdy dzięki nauczaniu Apostołów, którym przewodniczył Piotr i Jan, wierni kościoła jerozolimskiego zaczęli prędko rosnąć w liczbę, pojawiła się potrzeba pomocy dla Dwunastu. Początkowo wszystkim zajmowali się tylko oni: odprawiali modlitwy, wykonywali misję głoszenia Słowa Żydom, a w pierwszy dzień tygodnia (w niedzielę) nauczali po domach i sprawowali Łamanie Chleba wobec ochrzczonych. Oni także udzielali chrztu i wkładali ręce dla wylania Ducha, oni organizowali pomoc potrzebującym, zbierając od zamożniejszych i rozdając biednym. Braterska miłość wymagała dzielenia się dobrami, a zbiórka i rozdawnictwo - sporego nakładu pracy. Zdarzało się, że rozdawnictwo powodowało niesnaski, dlatego Apostołowie wybrali sobie wkrótce siedmiu mężczyzn do pomocy. Zaczęto nazywać ich diakonami, gdyż diakonos po grecku znaczy sługa. Pisze o tym św. Łukasz w Dziejach Apostolskich 6, 1-6: Gdy liczba uczniów wzrastała, zaczęli helleniści szemrać przeciwko Hebrajczykom, że przy codziennym rozdawaniu jałmużny zaniedbywano ich wdowy. Nie jest rzeczą słuszną, abyśmy zaniedbali słowo Boże, a obsługiwali stoły powiedziało Dwunastu, zwoławszy wszystkich uczniów. Upatrzcie zatem, bracia, siedmiu mężów spośród siebie, cieszących się dobrą sławą, pełnych Ducha i mądrości. Im zlecimy to zadanie. My zaś oddamy się wyłącznie modlitwie i posłudze słowa. Spodobały się te słowa wszystkim zebranym i wybrali Szczepana, męża pełnego wiary i Ducha Świętego, oraz Filipa, Prochora, Nikanora, Tymona, Parmenasa i Mikołaja, prozelitę z Antiochii. Przedstawili ich Apostołom, którzy, modląc się, położyli na nich ręce.

Tak poznajemy pierwszych siedmiu diakonów Kościoła, z których najwięcej wiemy o św. Szczepanie, pierwszym męczenniku. Miał on wielką odwagę, okazał się niezłomnym obrońcą wiary wobec Sanhedrynu i w końcu oddał życie ok. r. 33 ukamienowany przez stronników Szawła. Umierał z przekonaniem, że zmartwychwstały Pan jest Bogiem i zasiada po prawicy Ojca. Jego święto Kościół obchodzi 26 grudnia. Drugim, dużo późniejszym diakonem-męczennikiem jest pochodzący z Hiszpanii św. Wawrzyniec. Został zamęczony na rozżarzonym ruszcie w Rzymie 10 sierpnia 258 r. W tym czasie ścięto też mieczem kilku innych rzymskich diakonów wraz z papieżem Sykstusem. Dzień 10 sierpnia jest świętem na pamiątkę św. Wawrzyńca i bywa uważany za święto diakonów. O Wawrzyńcu wiemy niewiele, dużo lepiej znamy Szczepana, bo Dzieje Apostolskie ukazują jego charyzmat głoszenia Słowa i piętnowania zła. Św. Łukasz przedstawił go jako człowieka tak pełnego Ducha, że nawet nieprzyjaźni Żydzi zauważyli emanujący z niego pokój Boży: A wszyscy, którzy zasiadali w Sanhedrynie, przyglądali się mu uważnie i zobaczyli twarz jego, podobną do oblicza anioła (Dz 6,15). Św. Szczepan posiadał głęboką więź z Bogiem i był mocny w Duchu. Obu diakonów-męczenników warto traktować jako patronów i wzory dla współczesnych diakonów.

Przymioty diakonów według nauczania Apostołów. Posługa diakona należała do ważnych w gminach św. Pawła. Paweł rysuje Kościół jako Ciało Chrystusa, a każda cząstka tego Ciała ma ważne dla całego Kościoła dary Ducha. Pisząc w Rz 12,4-8 o tych darach, wymienia począwszy od najważniejszych: dar proroctwa, dar diakonatu, dar nauczania i dar wychowywania, a potem dodaje, że prorokowanie powinno być zgodne z wiarą, rozdawanie darów - szczodre, kierowanie - gorliwe, a pomaganie - ochocze. Dar proroctwa jest posługą głoszenia Słowa Bożego w imieniu Chrystusa, a dar diakonatu – posługą służenia ludziom dobrami - też w imieniu Chrystusa. Diakon ma więc do wypełnienia ważną misję, a biorąc pod uwagę przykład Szczepana, może mieć udział także w darze proroctwa. Pisząc do Filipian Paweł wymienia wśród odpowiedzialnych ze gminę biskupów i diakonów. Te dwie grupy dźwigały wspólnie odpowiedzialność za gminę (Flp 1,1). Dlatego w Pierwszym liście do Tymoteusza 3,2-13 Paweł, mówiąc o przymiotach biskupów i diakonów daje bardzo podobne listy cnót: dobra opinia u ludzi, sprawdzenie się jako głowa rodziny, nie nadużywanie alkoholu, prostota serca, uczciwość, brak chciwości, życie wiarą i czyste sumienie. Od biskupów wymaga dodatkowo umiejęt­ności nauczania i dojrzałości w latach. Patrząc na Szczepana widzimy jeszcze inne, specjalne zalety ducha: miłość nieprzyjaciół, gotowość modlitwy za nich (Dz 7,59-60) i głębokie życie duchowe ubogacone darami duchowego widzenia rzeczywistości Bożej - Jezusa w chwale Ojca. Ten obraz dany Szczepanowi w chwili śmierci jest szczególnie cenny, gdy rozważamy duchowość diakonów. Wrócimy do niego w dalszym ciągu.

Czasy współczesne. Instytucja diakona zanikła w Kościele przed wiekiem IX, chciano ją przywrócić na Soborze Trydenckim, ale ostatecznie przywrócił ją dopiero Sobór Watykański II zapisami w Konstytucji dogmatycznej o Kościele oraz w Dekrecie o misyjnej działalności Kościoła. Ustalono, że diakonat to najniższy z trzech stopni święceń za biskupem i prezbiterem. Ustalono też, że oprócz diakonatu przejściowego przed święceniami prezbiteratu będą ustanowieni diakoni stali, których nie będzie obowiązywała bezżenność. Sobór wskazał, że do prawdziwie diakońskich charyzmatów będzie należało głoszenie Słowa, kierowanie w imieniu proboszcza rozproszonymi wspólnotami chrześcijań­skimi oraz działal­ność społeczna i charytatywna. Konkretne charyzmaty diakonów muszą zależeć od konkretnej sytuacji Kościoła, jednak istnieją pewne typowe przymioty duchowości diakona, który na stosownie do ich posiadania powinien odczytywać swoje powołanie.

Charyzmaty diakonów. Z apostolskiego namaszczenia diakoni byli najpierw sługami potrze­bujących i dlatego niezbędne im były takie charyzmaty jak miłość i współczucie dla biednych, chorych, niepełnosprawnych, potrzebujących i bezdomnych, i dobrze jest, gdy mają oni w życiu doświadczenie niesienia właśnie takiej pomocy. To ich powołanie jest naśladowaniem Chrystusa, który stał się sługą wszystkich i jako sługa umywał nogi Apostołom oraz umierał na Krzyżu wraz z nizinami społecznymi, a nie od miecza, jak rzymianie. Doświadczenie służenia ludziom, wrażliwość na ich potrzeby i wręcz zamiłowanie do niesienia im pomocy powinno więc być jednym ze znaków, po których rozpoznajemy powołanie do stałego diakonatu.

Po drugie stali diakoni, tak samo jak prezbiterzy i biskupi potrzebują w pełnieniu swych zadań wielkiej gorliwości. W każdej posłudze najważniejsze jest to, żeby, jak pisze św. Jan w Apokalipsie, uczeń Chrystusa był gorący, nigdy letni. Wymaga to nieustającej, wielkiej modlitwy przez całe życie, stałego karmienia się Słowem Bożym i gorliwego pragnienia, wręcz wewnętrznej potrzeby posługiwa­nia dla Chrystusa, nie dla siebie, ani, broń Boże, dla własnych korzyści i przyjemności. Gorliwości kapłańskiej służy prawdziwe przebywanie wśród ludzi i obcowanie z nimi, a nie ucieczka przed nimi we własne, ciasne środowiska. Diakonat, podobnie jak wyższe stopnie święceń, potrzebuje prawdziwych rekolekcji w ciszy, medytacji, kontemplacji, a nie tylko lekkich dni skupienia. Dla wszystkich poszukujących rozwoju otworem stoją szkoły życia duchowego: ignacjańska, karmelitańska, dominikańska z ich drogami medytacji, kontemplacji, modlitwy Jezusowej, Lectio Divina. Jednak wszystko to są jedynie drogi, a cel jest jeden – osobiste spotkanie i poznanie Pana Jezusa zmartwych­wstałego. Przywiązanie do Niego jest źródłem przemiany i gorliwości, a kto poznał Jezusa, nie tylko poczytał o Nim, ten staje się zupełnie innym, nowym człowiekiem.

Diakona formuje nie tylko modlitwa, nie tylko samo wykonywanie posługi dla ludzi. Formuje ich też posiadanie rodziny, konieczność utrzymywania jej i praca zawodowa. Musi on sam, właśnie w oparciu o relację z Jezusem wypracować własny styl i sposób dzielenia swojego czasu między posługę, pracę, rodzinę i odpoczynek. Jeśli odkryje stałe życie modlitwy i Duch Boży przeniknie wszystkie obszary jego życia, godzenie ich stanie się znacznie prostsze. Oczywiście łatwiej jest diakonowi, jeżeli jego praca i jego żona są bliżej Kościoła i jego instytucji. Żona diakona i cała jego rodzina może mu bardzo pomóc, jeżeli umie docenić wartość tego, czemu on służy i rozumie, że powołanie ogranicza w sposób nieunikniony dyspozycyjność dla rodziny. Także przełożeni w Kościele mogą bardzo diakonom pomóc jeżeli rozumieją, że nie mogą oni być tak dyspozycyjni dla nich jak kapłani ze względu na obowiązki natury świeckiej i jeżeli delikatnie, i roztropnie dysponują czasem diakonów, nie nakładając na nich zbędnych ciężarów.

W praktyce formacja diakonów, po okresie przygotowania, jest w dużym stopniu w ich własnych rękach i jest to z jednej strony trudne i wymagające dojrzałości, a z drugiej jest ogromną szansą ich rozwoju w wolności, jakiej nie daje ani życie kapłańskie, ani zakonne. Pan Jezus posługuje się takimi osobami coraz chętniej, ponieważ one najpełniej i najelastyczniej otwierają się na Niego i na ludzi. Jednym z istotnych powodów spadku powołań do prezbiteratu, a wzrostu - do diakonatu stałego, jest oprócz sekularyzacji świata i konsumpcjonizmu właśnie to, że zmienił się duch współczesnego człowieka. Człowiek stał się bardziej indywidualistą, szukającym niezależności, zwłaszcza że praca w dużych firmach coraz bardziej ogranicza i kontroluje człowieka. Najambitniejsi młodzi ludzie, dyna­miczni i kreatywni starają się o własną działalność, aby nie mieć nad sobą szefów. Istnieje tu pewna analogia do Kościoła, w którym wielu współczesnych odczuwa wielką instytucję o trudnym stylu kontaktu i przełożeństwa. Diakoni stali żyjący na pograniczu dwóch światów - świeckiego i kościelnego mają doświadczenie wielkiej różnicy między tymi dwoma światami i świadomość trudności ich dopasowania. To doświadczenie jest też ich charyzmatem, który może bardzo ubogacić Kościół i być jakby buforem wzajemnego ścierania i godzenia dość jednostronnych doświadczeń zarówno świata jak i hierarchii kościelnej.

Duchowy wkład diakona w liturgię. Diakon jest sługą Słowa, ma ważny udział w liturgii i przepisy liturgiczne wyraźnie to precyzują, dając diakonom pierwszeństwo przed prezbiterami i biskupami w wygłaszaniu słowa Ewangelii. Diakon uosabia Chrystusa nauczającego, którego Słowo ma moc Ducha Świętego. Dlatego diakon ma charyzmat działania z mocą w imieniu Chrystusa. Dlatego jest on powołany do przekazywania mocy Ducha w Kościele i właściwym mu charyzmatem jest też działanie w mocy Ducha poza liturgią. Diakon jest na swoim miejscu, gdy stara się o charyzmaty Ducha i otrzymuje je do posługi we wspólnotach charyzmatycznych. Wielkim pragnieniem Ducha w obecnych czasach jest odnowa nie tylko wspólnot ale i parafii. Ta odnowa w Kościele nie jest jeszcze powszechna, ale nadchodzą czasy, kiedy wyraźnie rozpoczyna się nowe, intensywne działanie Ducha Świętego wobec Kościoła.

Na tym nie kończą się charyzmaty diakonów we Mszy św. W liturgii Eucharystii diakon jest powołany do pomocy prezbiterowi, który ma za zadanie uobecnić ofiarę Chrystusa. Pomoc diakońska jest pomocą w uobecnianiu ofiary Chrystusa, a nie w czynnościach ministranckich. Diakon przygo­towuje nie chleb i wino, ale to, co te znaki oznaczają. Potem klęka i wydaje się niepotrzebny, ale po chwili znów ma za zadanie pomóc kapłanowi – podnosi z nim Chrystusa do Ojca w chwili Doksologii – Przez Chrystusa… Tobie Boże, Ojcze Wszechmogący… . Diakon pomaga prezbiterowi fizycznie i duchowo uobecnić ofiarę Chrystusa.

Ofiara ta zaczyna się od przygotowania darów, a darami tymi są nie chleb i wino, ale to, co oznaczają – obciążoną grzechem świata rzeczywistość naszego życia, którą Pan Jezus wziął na Siebie. Diakon przygotowuje dla ludzi to, w co oni złożą potem swoje ofiary, aby Pan Jezus przemienił je w Sobie i zabrał do Ojca. To zabranie do Ojca jest uobecnione na koniec Modlitwy Eucharystycznej, kiedy wszyscy składający ofiarę wyznają Ojcu w Doksologii, że zawdzięczają ją Chrystusowi i tylko Jemu. W tym momencie umarły, a oto już zmartwychwstały Chrystus – Bóg w Ciele, odchodzi do Ojca i na znak tego kapłan podnosi Go do góry. I w tę czynność oddawania Chrystusa Ojcu włączono diakonów ku ich wielkiemu szczęściu. Diakon może się poczuć, że jest pomocnikiem prezbitera, by z nim uobecniać składanie ofiary i złożyć też na ręce Chrystusa własną ofiarę.

Kiedy diakon i kapłan podnoszą Chrystusa do Ojca można przywołać duchowe przeżycie Szczepana, który nim umarł, zobaczył Niebo otwarte i Ojca u ich wrót. Ojciec już przyjął do Nieba Jezusa, a teraz zaraz przyjmie Jego – Szczepana a także nas niegodnych. Niebo otwarte jest darem dla wszystkich ludzi, ale diakon z kapłanem mogą go sakramentalnie przeżyć, a nawet duchowo zobaczyć, jeżeli otrzymają taki dar Ducha. Ten dar wznoszenia oczu do nieba i oglądania jego otwartych wrót niech będzie upragnieniem i nadzieją każdego diakona i prezbitera, i umocnieniem ich powołania. Niech wtedy właśnie zobaczą, że ich posługa ma najwyższą wartość i sens. I oby to odkrycie pozwoliło im nigdy nie wątpić, ale trwać w posłudze, dzięki umacnianiu przez Ducha ich charyzmatów.
dk Jan

Brak komentarzy: