Proroctwa Starego Testamentu, przede wszystkim Izajasza zapowiadają perspektywę ostateczną dla świata, że ludzie idą ku czasom, kiedy będą zaproszeni na ucztę, będzie to dla nich uwieńczenie życia. Uczta będzie wyborna, przy stole suto zastawionym najwyborniejszymi i najbardziej luksusowymi potrawami, jakie teraz są dostępne tylko bogaczom. Będzie to uczta w życiu, jakiego ludzie nie mieli w doczesności, uczta po zmartwychwstaniu, po usunięciu śmierci, zdarciu całunów i chust z martwych ciał. Będzie to zatem nowe, dostatnie życie, w którym nie ma łez, ani smutku, ani zła. Ludzie będą wtedy cieszyć się Bogiem.
Jesteśmy zatem przeznaczeni i zaproszeni do szczęśliwego życia z Bogiem, właśnie ów Bóg będący z Nami jest wtedy właśnie darem najważniejszym. Jesteśmy zatem przeznaczeni do obfitowania, o którym pisze św. Paweł. W doczesności jednak musimy znosić także biedę i zło a św. Paweł mówi o sobie, że jest zaprawiony do wszystkiego, by cieszyć się obfitością do jakiej jesteśmy powołani ale także do biedy którą musimy znosić na razie.
Bowiem życie nasze można zobrazować sytuacją , kiedy zbliża się Królestwo Boże i na razie żyjemy w nędzy, ale już chodzą pośród nas posłańcy i zapowiadają, że Bóg właśnie zaprasza nas na ostateczną ucztę. Ewangelia mówi już o wiele więcej o tej uczcie, że będzie ona ucztą weselną Syna królewskiego, czyli Syna Bożego. I w związku z tym zaproszeniem pojawiają się różne ogromne trudności. Mianowicie zaproszeni nie chcą przyjść na pierwsze zaproszenia. Odrzucenie tego zaproszenia jest policzkiem wymierzonym Bogu i sprowadza na ludzi bolesne skutki. Gdy chodzi o Żydów, którzy są tymi pierwszymi zaproszonymi, skutkiem ich początkowej odmowy są liczne cierpienia, przede wszystkim zburzenie Jerozolimy i Świątyni. Jezus wymienia przeszkody jakimi usprawiedliwiają się Żydzi nie chcący przyjść, są to związki z doczesnością, z pracą na polu lub w handlu, czym oni zwykle się zajmowali.
Jednak Bóg ostatecznie nie odrzuca nikogo nawet Żydów, lecz ponawia zaproszenie, tym razem kierując je do wszystkich, całej ludzkości. I wprowadza nowe zasady. Każdy przychodzący na ucztę weselną Syna musi teraz mieć strój weselny. Musi zatem pokochać Syna i związać się z Nim. Wszyscy oni stworzą wspólnotę – jedną oblubienicę Syna, a Syn będzie jej Oblubieńcem. Każdy przybyły musi zatem mieć strój weselny, strój oblubienicy. Ten strój wyraża jego gotowość, fakt że jest oblubienicą, wszedł w związek miłości z Oblubieńcem. Zatem nowa taryfa wcale nie jest ulgowa, raczej jest podwyższona i obejmuje wszystkich. Wszyscy ludzie są powołani, by wejść w związek miłości z Synem Bożym, a strój oblubienicy wyraża w nich czystość serca, świętość i miłość do Chrystusa, do której są powołani i prowadzeni.
Przypowieść ta zatem najogólniej mówi o tym, że jesteśmy powołani do świętości, dokładniej do podobieństwa z Jezusem, a jeszcze głębiej rzecz ujmując do miłości do Niego. W życiu doczesnym mamy tej czystości nabrać i tej miłości się nauczyć. Abyśmy jednak nauczyli się udziału w uczcie miłości z Chrystusem już w doczesności, zostajemy w niej zaproszeni na ucztę doczesną, która jest zadatkiem uczty ostatecznej. Jest nią uczta Eucharystyczna. Zawiera ona wszystko, co jest potrzebne, aby nas przygotować. Jest w niej obecna Ofiara Chrystusa, która nas oczyszcza, a my mamy się w nią włączyć i z niej zaczerpnąć. I w tej Uczcie Eucharystycznej jest osobiście obecny sam Jezus i wchodzimy z Nim w bliską relację, ponieważ tu jest On z nami blisko i namacalnie, tu karmimy się Nim, przyjmujemy Go i zawiązujemy z Nim więź miłości. Eucharystia uczy nas zatem relacji miłosnej z Chrystusem i przez to jest zadatkiem uczty czasów ostatecznych, uczty wiecznej w Niebie. Amen.
dk Jan






