Misja Piotra.
Prymat Piotra ma znaczenie zasadnicze, ponieważ Kościół potrzebuje jedności opartej na wierze. Pan Jezus powołuje dwunastu, a wśród nich pierwszą osobą jest Szymon, który otrzymuje imię Piotr: po hebrajsku Kefas, po grecku Petra, czyli Skała. Na tej Skale Pan zapowiada zbudować swój Kościół. Jeden jest Jezus, więc i jeden Piotr, jeden Kościół, jedna wiara. Inaczej być nie może, a wszelkie odstępstwa od tej reguły są tymczasowe, bo są kalectwem Kościoła i przeminą do końca czasów. Jedna wiara w Chrystusa może funkcjonować w zmieniających się i zróżnicowanych ziemskich warunkach dzięki działaniu jednego Ducha. Na czym ta wiara polega? Na tym, że w różnych ludziach i w różnych czasach Duch Święty ożywia zaufanie i miłość do Jedynego Boga i Jedynego Jego Syna, który się objawił. To zaufanie i miłość do Boga, i do Jezusa łączy Kościół w jedno.
Jedność wiary wyraża się w jednolitym rozumieniu słowa, ponieważ słowu przewodniczy jeden Duch i wszystko ostatecznie sprowadza się nie tylko do intelektu, ale nade wszystko do ufnego, miłosnego związku z Jezusem. Kto ma Ducha, ten jest prowadzony do tego związku. Niestety w Kościele wiele jest braków pod względem współpracy z Duchem i realizacji powołania do miłości. Piotr ma przez Ducha zagwarantowane, że będzie bezbłędnie prowadzony na drodze dojrzewania do wiary a także do miłowania Jezusa, o czym zapewnił On Piotra, jak zapisano w (J 20,??). Obiciem rozwoju Piotra jest rozwój Kościoła pod względem rozumienia prawd wiary i ducha Ewangelii).
Jak wiadomo ostatecznym powołaniem ludzkości, której Bóg się objawił, jest umiłowanie Go. Zapisano to jako pierwsze z przykazań w Starym Testamencie – Będziesz miłował Pana Boga twego (Pwt 6,6). To wezwanie i za razem zapowiedź jest powtarzane wielokrotnie w dziejach zbawienia i znajduje swoją kulminację w miłości, jaką Jezus okazuje Ojcu. Za Jezusem umiłować Boga ma Kościół, co jest wyrażone w wezwaniu skierowanym właśnie do Piotra i dla podkreślenia najwyższego znaczenia tego wezwania, jest powtórzone trzy razy. Piotrze, czy ty Mnie miłujesz bardziej niż inni? Piotrze, czy ty Mnie miłujesz? I wreszcie – Piotrze czy ty Mnie kochasz? To trzykrotne wezwanie precyzuje ostateczny kierunek Kościoła i jego wiernych. Mają oni miłować Jezusa najbardziej. Miłować Go. A jeżeli na razie nie potrafią miłować, mają Go przynajmniej kochać. Do miłowania będą dojrzewać do końca czasów.
Z osobą Piotra związana jest także „władza kluczy”, jak powiedział Chrystus: Tobie dam klucze Królestwa Niebieskiego, cokolwiek zwiążesz na ziemi będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi będzie rozwiązane w niebie. Słowa te dają Piotrowi (i Kościołowi pod przewodnictwem Piotra) władzę rozeznawania i precyzowania, co w postępowaniu ludzi jest zgodne z wolą Bożą i co służy ich zbawieniu, a co nie jest z nią zgodne, bo zbawieniu ich nie służy.
Piotr rozpoczyna posługę od wielkiej próby wiary. Miał, jak Abraham, zapewnione powołanie i oto w pierwszym prześladowaniu, jakie wszczął Herod Antypas w Jerozolimie, ginie Jakub, brat Jana, a Piotr zostaje uwięziony. Po święcie i on ma zostać stracony. Sytuacja przypomina los Izaaka - syna Abrahama, z którym Bóg związał wielką obietnicę licznego potomstwa, a następnie kazał złożyć Izaaka w ofierze. Abraham nie zawahał się zaufać Bogu i Piotr również Jezusowi zaufał. Tej ostatniej nocy przed kaźnią spał bowiem spokojnie w więzieniu skuty podwójnym łańcuchem między dwoma strażnikami. Była to pierwsza, wielka próba zaufania Piotra. Gdy Bóg go z niej ocalił, to jakby darował mu nowe życie, by odtąd służył Kościołowi w pełnym do Boga zaufaniu.
Po tym wydarzeniu Piotr podjął swą misję z nową wiarą, której przejawem było wydarzenie w Świątyni, opisane w Dziejach Apostolskich (Dz ??,??). Przy wejściu siedział tam człowiek chromy i żebrał. Zauważyli go wchodzący Piotr i Jan. To, że byli oni razem, ma kluczowe znaczenie. Św. Łukasz podkreśla ich wspólne działanie. Obaj przypatrują się chromemu, obaj przenikają wzrokiem do jego wnętrza i obu interesuje tylko to, czy znajdą w chromym człowieku wiarę. Jak on zareaguje, gdy powiedzą mu, że nie mają srebra ani złota? Czy zlekceważy ich? On jednak nie zlekceważył. Zobaczyli jego wiarę, to że nadal czegoś od nich oczekuje. Wtedy Piotr ujął chromego za rękę, a chromy zaczął chodzić. Istotą rzeczy było poznanie serca ludzkiego, które mieli za sprawą Ducha Świętego. Dlatego ważna była obecność i Jana i Piotra. Teraz zatem przyjrzymy się Janowi.
Misja Jana
Jan był wyjątkowo związany z Jezusem. Nikt nie był tak z Nim związany sercem jak Jan. Łaska tęsknoty za Mesjaszem dana mu była od wczesnej młodości. Dlatego poszedł na pustynię do Jana Chrzciciela i poznawszy go głębiej uwierzył, że wskazany przez niego nad Jordanem Baranek Boży jest prawdziwym Mesjaszem. Uwierzył Jan i nie zawiódł się. Godzinę dziesiątą (dla nas 16), o której poszedł za Jezusem, by zobaczyć, gdzie mieszka, zapamiętał Jan na całe życie. Ewangelia w swej duchowej treści zapadła mu w serce najpełniej ze wszystkich apostołów. Z początku, jak matka i brat, wierzył, że misja Jezusa jest doczesna, jednak prędko dojrzał do pełniejszego jej rozumienia. Był młody i wszystko, co duchowe, chłonął jak gąbka. Podczas Ostatniej Wieczerzy tulił się do piersi Jezusa, tak bardzo Mistrz stał się dla niego bliski i umiłowany. Gdy Jezusa aresztowano, poszedł za Nim do pałacu arcykapłana, potem wraz z Maryją aż pod krzyż. Tak kochał, że nie zważał na niebezpieczeństwa. Liczył się dla niego tylko umiłowany Mistrz. Jezus znał go i wyjątkowo cenił, skoro wybrał na swoje miejsce przy Maryi i powierzył mu synowską opiekę nad Nią. Potem stał pod krzyżem i był świadkiem Jego śmierci oraz przebicia serca. Jeszcze bardziej Jezus docenił Jana po zmartwychwstaniu, gdy powierzył mu misję na czasy ostateczne. Jej początkiem stało się wydarzenie prorockie na wyspie Patmos i zapisanie Apokalipsy.
Jan był apostołem szczególnie współpracującym z Duchem Świętym. Mocno odczuwał Jego działanie i dzięki Niemu znakomicie rozpoznał wydarzenie zmartwychwstania. Świetnie też rozpoznawał zjawienia Zmartwychwstałego. Wśród apostołów to on jest wzorem otwartości na Ducha i po Maryi tym pierwszym, który owocnie się na Niego otwiera. Dlatego Jan doskonale wyczuwał i znakomicie opisywał działanie Ducha Bożego we wszystkich czynach i słowach Jezusa, poczynając od cudu w Kanie Galilejskiej.
Jan był zawsze blisko Piotra. Na wieść o pustym grobie pobiegł z Piotrem do grobu. Z daleka rozpoznał Pana stojącego na brzegu i wskazał Go Piotrowi. Był przy Piotrze, gdy Jezus zapytał Piotra o miłość i powołał na pasterza Jego owiec. Wtedy też obaj usłyszeli zapowiedź Jezusa, że pozostawi On Jana na czasy swego powtórnego przyjścia, kiedy Jan będzie miał do odegrania specjalną rolę. Na początku, w Jerozolimie, od dnia zesłania Ducha Świętego Jan towarzyszył Piotrowi na modlitwie w Świątyni i wraz z nim czynił znaki. Jednak jego misja czasów ostatecznych rozpoczęła się, gdy Pan objawił się mu na wyspie Patmos i nakazał spisywać słowo Apokalipsy. Słowo to i ta misja odnosiły się nie tylko do współczesnego Janowi Kościoła prześladowanego przez cesarza Dioklecjana. Jednocześnie były one słowem na czasy powtórnego przyjścia Chrystusa. Jak Jan ujrzał Go na Patmos w lśniącej szacie, przepasanego złotym pasem i wzbudzającego lęk, tak zobaczą Chrystusa ludzie na ziemi w dniach ostatecznych. Oto dlaczego Jan z wybraństwa Jezusa jest nie tylko jednym z apostołów, ale człowiekiem, który obok Piotra otrzymał specjalne zadanie w Kościele. On jest jego drugim filarem.
Misja Pawła
I wreszcie trzeci filar Kościoła - święty Paweł, apostoł spoza grona dwunastu. Pierwotnie nosił imię Szaweł, był wykształconym faryzeuszem, uczniem rabina Gamaliela - członka Sanhedrynu w czasach Jezusa. Szawła cechowała wielka gorliwość w sprawach wiary i wypełniania Prawa. Studiował je i znał bardzo dobrze. Spodziewał się też Mesjasza jako przywódcy Izraela, dlatego gorliwie prześladował uczniów Jezusa, który nie wydawał mu się takim przywódcą. Szaweł nigdy nie znał Jezusa osobiście, jednak za sprawą łaski Bożej i specjalnego wybrania zostało mu dane duchowo zetknąć się z Nim i wewnętrznie Go poznać jako Chrystusa zmartwychwstałego. Wtedy Chrystus zmienił jego imię na Paweł (hebr. Saul), a Paweł uwierzył w Niego. Stało się to na drodze do Damaszku, dokąd jechał by zorganizować prześladowania uczniów. W Damaszku zetknął się z nimi, doświadczył ich miłości i został ochrzczony. Poznawszy Zmartwychwstałego od razu czuł się gotowy do głoszenia o Nim jako o prawdziwym Mesjaszu i do wyjaśniania Jego miejsca w Bożych planach zapoczątkowanych w Starym Testamencie. Potem jednak spędził jeszcze dłuższy czas na modlitwie, na pustyni, co pogłębiło jego rozumienie Bożych planów zbawienia. Poznał, że Mesjasz jest Synem Bożym, który stał się człowiekiem, umarł i zmartwychwstał, i zasiada po prawicy Ojca, a wszystko to dokonało się zgodnie z Pismem dla zbawienia ludzkości i zajęcia miejsca przy Bogu za sprawą Chrystusa.
Paweł dzięki swemu geniuszowi zbudował w sercu swoim tak cenną dla Kościoła, natchnioną teologię Bożych planów, których początkiem było Prawo i Prorocy, a źródłem mocy śmierć i zmartwychwstanie Jezusa. To Paweł stworzył syntezę objawienia Starego Testamentu i czynów Jezusa w Nowym Testamencie. To on zrozumiał, że starotestamentalne zapowiedzi Mesjasza spełniają się w życiu Jezusa. To on odkrył, że człowiek doznaje zbawienia nie za sprawą wypełnienia uczynków zgodnych z przykazaniami, jak sądzili faryzeusze, ale przez przyjęcie z wiarą nauki i owoców dzieła Chrystusa. To on rozpoznał, że Syn Boży ofiarował swoje życie dla zbawienia ludzi jako Baranek, którego krew została przelana na odpuszczenie grzechów. Zapowiedzią tego była krew baranków ofiarnych starego Prawa wylewana na ołtarz dla oczyszczenia Izraela.
I nie przeszkadzało Bogu, że powołuje Pawła spośród wrogów Jezusa. Przeciwnie, sprawił, że życie Pawła stało się potężnym znakiem na świadectwo Żydom i poganom. Ci pierwsi nienawidzili go, a ci drudzy chętnie słuchali. A Paweł jako apostoł swoją gorliwością, samozaparciem i wytrwałością przewyższał wszystkich. Nauczał niekoniecznie efektownie, ale za to logicznie wykazując tkwiącą w tej nauce mądrość, opartą nie na ludzkim pojmowaniu, ale na rozumieniu sensu i znaczenia Jezusowego krzyża i zmartwychwstania. Dlatego swoje nauczanie nazywał mądrością krzyża. Tę mądrość potwierdzał własnym cierpieniem, gdy, jak Sługa Boży z księgi Izajasza, podawał nieustannie grzbiet swój bijącym go współbraciom, Żydom. Zanim poniósł śmierć ścięty mieczem w Rzymie poza murami, odbył trzy podróże misyjne, założył dziesiątki gmin i napisał dla nich 13 listów, które Kościół przyjął z entuzjazmem jako fundament swojej teologii.
To, co zbudował Paweł, było kompletną nauką wiary, jego Ewangelią. Powstała ona dzięki osobistemu, wewnętrznemu poznaniu Chrystusa przez człowieka, który najpierw do głębi poznał naukę Starego Testamentu. Powstała dzięki modlitwie i kontemplacji Bożego dzieła, i obdarowaniu przez Boga wielorakimi darami i charyzmatami Ducha Świętego. Jej ugruntowaniem było też bardzo częste cierpienie i nieustające ofiarowywanie się Bogu wraz z Jezusem ukrzyżowanym, by niejako dopełniać w swoim ciele braki Jego udręk. Prześladowany przez Żydów i wydawany w ręce Rzymian, ostatnie lata życia spędził w ich więzieniach. Był coraz bardziej samotny, ale wzrastała w nim miłość do Chrystusa i do braci z gmin, które założył i o których całe życie się troszczył. I szedł na śmierć przekonany, że w dobrych zawodach wystąpił, wiary ustrzegł i na ostatek zachowano dla niego wieniec sprawiedliwości, który otrzyma z rąk Chrystusa. Bowiem Chrystus i Jego słowo były zawsze najważniejsze w jego życiu. Chrystusem i Jego słowem Paweł zawsze służył swoim braciom z wielką miłością. Dla mnie żyć to Chrystus, a umrzeć to zysk – pisał z wielkim przekonaniem. Jego misja posługi słowem z miłością do Chrystusa i współbraci jest tym trzecim, potężnym filarem Kościoła.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz