poniedziałek, 26 października 2026

NASZE PRZYWIĄZANIA I ZNIEWOLENIA

Rzeczy. Rzeczy. Rzeczy.

Przywiązujemy się do rzeczy i osób na tym świecie, i nie jest to dla nas dobre. Najczęściej  przywiązujemy się do rzeczy, jakich pełno wokół nas i bywa, że to przywiązanie staje się bardzo silne. W takim przypadku mówimy o uzależnieniu. Powszechne są dziś uzależnienia od Internetu, telefonów, pieniędzy, seksu i wielu innych dóbr. Jeszcze powszechniejsze są uzależnienia od osób, które teoretycznie kochamy, a praktycznie zawłaszczamy – od dzieci, od dziewczyny albo żony, od chłopaka albo męża. Mówimy – żyć bez ciebie nie mogę, a po ich stracie bezradnie rozpaczamy. A przecież po stracie Boga, Jego łaski, Jego bliskości nie rozpaczamy wcale. Uzależnienie oznacza, że im do kogoś jesteśmy silniej przywiązani, tym bardziej chcemy tę osobę to ze sobą związać. Nie pragniemy jej ale pożądamy. Musimy mieć ją w jak największym stopniu, posiąść za wszelką cenę, więc skupiamy się na niej i bezwzględnie ją zawłaszczamy. Czy zwróciliście uwagę, że podczas ślubu młodzi nie siedzą naprzeciw siebie, ale obok siebie, zwróceni twarzą do Chrystusa ?

Tylko Bóg nie uzależnia nas od siebie, przeciwnie czyni nas wolnymi. Natomiast świat może nas uzależnić, a przez to osłabić, ograniczyć horyzonty naszych pragnień, sprawić, że przestaniemy cenić sobie wolność. Życie w uzależnieniu kręci się wokół jednej sprawy. Wiedzą o tym ludzie, którzy stykają się z narkomanią, alkoholizmem i innymi „-izmami”, jednak o wielu z nich się nie mówi. Nie mówi się też, że Bóg czyni nas wolnymi, a brak Boga nas zniewala. Nie mówi się o tym, choć jest to jedno z podstawowych doświadczeń naszego życia. Uwikłanie nas w niewolę jest podstawowym sposobem działania złego ducha. Niewola niszczy nie tylko naszą więź z Bogiem, ale także nas, naszą wolność, swobodę działania, równowagę psychiczną i zdrowie.

Świątynia Pana. Świątynia Pana.

Jeżeli w swej pobożności szukamy więzi z Bogiem, to muszą w tym pośredniczyć rzeczy materialne, a wtedy także zły duch potrafi wpędzić nas w uzależnienia. Skoro jesteśmy materialni, Bóg daje nam rzeczy materialne, które mają pomagać w poznaniu Go i zbliżaniu się do Niego. Takimi pomocami mogą być budowle, rzeźby, obrazy, ogólnie dzieła sztuki, które wywołują przeżycia estetyczne mające nas zbliżyć do Boga i Jego świętych. W Starym Testamencie Bóg nie pozwalał czynić podobizn osób ani zwierząt, zbyt łatwo mogły się one kojarzyć z pogaństwem, które przecież opierało się na kulcie bóstw upostaciowanych w tych podobiznach. Tymczasem Bóg Izraela był całkowicie inny - nie miał na ziemi wizerunku, a Izraelici mieli tylko jeden przedmiot przybliżający ich do Niego – świątynię jerozolimska. Jednak nawet ta świątynia także mogła stać się przedmiotem ich uzależnienia, ponieważ bardzo jej potrzebowali, gorliwie do niej pielgrzymowali, kochali ją i byli do niej przywiązani. Dlatego, kiedy w wyniku najazdu Nabuchodonozora świątynia runęła w gruzy, a Izrael znalazł się na wygnaniu nad rzekami Babilonu, wówczas straszliwie za nią tam tęsknili i wprost nie mogli uwierzyć w jej zagładę - przecież był to dom, w którym mieszkał Pan. Utracić ten dom znaczyło dla nich utracić Pana, który zdawał się odwracać od nich wbrew Przymierzu. I nie wiadomo, czym by się zakończył ten kryzys ich wiary gdyby nie prorocy.  

Zdrowy duchowo Izraelita tęsknił za świątynią nie z uzależnienia od niej, ale dlatego, że była dla niego drogą do poznania Boga i oddawania Mu czci: Jak miłe są przybytki Twoje, Panie Zastępów!  Dusza moja usycha z pragnienia i tęsknoty do przedsionków Pańskich. Moje serce i ciało radośnie wołają do Boga żywego. Nawet wróbel dom sobie znajduje i jaskółka gniazdo, gdzie złoży swe pisklęta - przy Twoich ołtarzach, Panie Zastępów, mój Królu i mój Boże! Szczęśliwi, którzy mieszkają w domu Twoim, Panie, nieustannie Cię wychwalają. Szczęśliwi, których moc jest w Tobie, a Twoje ścieżki są w ich sercu. (Ps 84,2-6) A jednak wielu słabych uzależniło się od niej. Pragnęli, by była ich oparciem. A przecież świątynia miała ich tylko przybliżać do Boga. Tymczasem oni w chwili zagrożenia nie wołali – Pan, Pan tylko świątynia Pana, świątynia Pana. Dlatego Jeremiasz piętnował takie wołanie. Bo nie świątynia, a Bóg, miał być ich oparciem i przedmiotem pragnienia. Bóg pozwolił runąć świątyni, bo stała się bałwanem,  nie drogą do Boga: Powiedz domowi Izraela: Tak mówi Pan Bóg: Oto Ja pozwalam bezcześcić świątynię moją, dumę waszej potęgi, radość waszych oczu, tęsknotę waszych serc. Synowie wasi i córki wasze, których opuściliście, od miecza poginą. (Ez 24,21) Świątynia była darem, ale okazało się, że nawet przy takim darze można było pominąć Dawcę.

Tylko wola Boża.

Tylko wola Boża jest darem, który nie zniewala. Ona czasem daje człowiekowi pomyślność, czasem dopuszcza trud i cierpienie. Dlatego autor Ps 119 prosi, by Bóg dał mu przede wszystkim tęsknotę za Jego wolą, za Jego przykazaniami: Jestem gościem na ziemi, nie kryj przede mną Twych przykazań! Dusza moja omdlewa z tęsknoty wciąż do wyroków Twoich. (Ps 119,19-20) Tylko wola Boża pociąga nas zawsze do Boga, nigdy do Jego namiastek, do dóbr ziemskich, które łatwo nas uzależniają.

Tylko Bóg.

Dlatego potrzebna jest tęsknota nie za rzeczami ziemskimi ale bezpośrednio za Bogiem, by osobiście spotykać się z Nim, jak pisze psalmista: Boże, Ty Boże mój, Ciebie szukam; Ciebie pragnie moja dusza, za Tobą tęskni moje ciało, jak ziemia zeschła, spragniona, bez wody. W świątyni tak się wpatruję w Ciebie, bym ujrzał Twoją potęgę i chwałę.  Skoro łaska Twoja lepsza jest od życia, moje wargi będą Cię sławić. Tak błogosławić Cię będę w moim życiu: wzniosę ręce w imię Twoje. Dusza moja będzie się syciła niby sadłem i tłustością, wargi moje radośnie wołać będą, a moje usta [Cię] chwalić. Gdy wspominam Cię na moim posłaniu, myślę o Tobie podczas moich czuwań. Bo stałeś się dla mnie pomocą i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie: do Ciebie lgnie moja dusza, prawica Twoja mnie wspiera. (Ps. 63,2-9)

Do takiej tęsknoty wychowuje nas Bóg. Do przywiązania osobiście do Niego. Jeżeli jesteśmy przywiązani do rzeczy, które przecież nie są Nim, wtedy Bóg może dla naszego dobra doświadczyć nas utratą tych rzeczy. On bowiem wie, że nade wszystko potrzebujemy wolności od rzeczy, aby to była wolność dla Niego. O tym właśnie mówi prorok Ozeasz. Mówi, że Bóg da nam doświadczyć głodu i braku, aż w tych doświadczeniach ponad wszystko zapragniemy osobiście Jego i tylko Jego, świadomi, że wszystko inne jest niewystarczające. Pragnienie Boga i tęsknota za Nim jest istotą naszego ostatecznego nawrócenia. By nas do tego nawrócenia doprowadzić, Bóg niejako mówi sam do siebie: Pójdę i wrócę do mojej siedziby, aż zaczną pokutować i szukać mego oblicza i w swym nieszczęściu za Mną tęsknić. (Oz 5,15)

Taką właśnie drogę bolesnego szukania Boga musiał odbyć pobożny Hiob, by u jej kresu wyznać wreszcie bodaj najpotężniejsze w Starym Testamencie słowa pewności wiary i tęsknoty za pełnią życia w Bogu. Lecz ja wiem: Wybawca mój żyje i jako ostatni stanie nad mym prochem. Potem me szczątki skórą przyodzieje, i ciałem swym Boga zobaczę. To właśnie ja Go zobaczę, moje oczy ujrzą, nie kto inny; moje nerki już mdleją z tęsknoty. (Hi 19,25-27)

 

 

 

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz